Niebezpieczeństwo przed nami

Muszę przyznać, że nie jestem aż tak podekscytowany wyprawą do dżungli po dzisiejszym wieczorze, tak jak byłem w momencie dołączenia do ekspedycji. Z tego, co mówił nam Ojciec Clemens, to jeszcze wiele przygotowań nas czeka, jeżeli mamy nadzieję odnaleźć Fawcetta. Podobno w głębi dżungli, prócz zwykłych plemion, które spotkamy i poznamy, istnieje kilka, których członkowie nie są przyjaźniej nastawieni, użył nawet określenia kultyści!

Zdaje sobie sprawę, że to słowa Misjonarza i było widać doskonale, że nie wszyscy brali go na poważnie. Oficer Kimbsy powtarzał, że nie ma powodów do zmartwień i jeżeli napotkamy jakieś niebezpieczeństwo to on się tym zajmie, natomiast Tommy Paluch tylko siedział ze swoim cygarem i uśmiechał się szyderczo. Jednak to jak Clemens opisywał tych kultystów, napawa mnie niespokojnym uczuciem. Powiedział, że większość naszej normalnej broni będzie bezużyteczne przeciwko nim, opisał przy tym Akolitów w takich detalach, że przysięgam, wydawało mi się, że stał przede mną.

Jednak, gdy zaczął mówić o Wiedźmach i Szamanach, wydaje mi się, że stracił jeszcze większą uwagę grupy, jednak ja stałem tam w ciemności, oparty o balustradę naszego statku, nasłuchując i robiąc notatki. To chyba już kwestia nawyku, tak mi się wydaje. Wspomniał coś o spiralnych włóczniach, w które będziemy musieli się zaopatrzyć, aby mieć jakiekolwiek szanse.

Później pozostali zaczęli ponownie rozmawiać o Fawcettcie i powodach, dla których dołączyli do drużyny. Większość z nich podziwia Pułkownika i chce pomóc jego rodzinie, zabierając go do domu, jednak to widać, że część z nich robi to po to, aby wyrobić sobie własne imię. Nawet nie zauważyłem, kiedy misjonarz zniknął, jednak chwilę później podszedł do mnie w mroku i podał dziwnie wyglądającą butelkę. „Masz,” powiedział, „Wydaje się, że ty jedyny bierzesz mnie na poważnie, ta woda może okazać się przydatna, jeśli kiedykolwiek zdecydujesz się stanąć twarzą w twarz przeciwko tym kultystom. Miej ją zawsze przy sobie!” dodał, odchodząc i pozostawiając mnie samego z pełną butelką — jeżeli się nie mylę — wody święconej. Tak jak już mówiłem, nie jestem aż tak podekscytowany, jak byłem wcześniej…

Mike Romero — Dziennikarz

Jeden komentarz

  1. Żeglarz
    Kwiecień 3, 2019
    Reply

    Włócznia spiralna pokropiona wodą święconą powinna być bardziej skuteczna przeciw kultystom 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.